środa, 26 marca 2014

7.

***Oczami Annie******
Obudziło mnie jasne światło które docierało do moich oczu,powoli je otwarłam .Podnosząc resztę mojego obolałego ciała rozejrzałam się dookoła pokoju patrząc czy wszystko jest na swoim miejscu.Nic się nie zmieniło od tego czasu gdy zamknęłam oczy kładąc się spać.Siedząc na łóżku osunęłam się lekko,moje nogi dotknęły zimnej podłogi.Ruszyłam w stronę łazienki.Przy spacerze do pomieszczenia spotkałam Justina który przyglądał mi się z wielkim zainteresowaniem.Nie miałam pojęcia czym to było spowodowane,najpewniej tym,że wyglądałam strasznie.Postanowiłam to zignorować i szłam dalej.Chwyciłam małą dłonią klamkę ,wolnym ruchem otwarłam drzwi łazienki.Stanęłam na przeciwko lustra,przyglądałam się sobie przez dłuższą chwilę. Nagle wybuchłam nie kontrolowanym płaczem.Wyglądałam okropnie,patrzyłam na siebie i przypominały mi się te wszystkie rzeczy ,które ci ludzie mi zrobili.To tak strasznie bolało.Przez moją głowę przechodziło mnóstwo myśli.Chciałam zrobić coś strasznego,ale wiedziałam ,że nikt mi tego nie wybaczy.Zwinnym ruchem dłoni przetarłam oczy,spojrzałam na siebie jeszcze raz.To było silniejsze ode mnie.W dłoń wzięłam jakąś twardą rzecz i rzuciłam w lustro.Po pomieszczeniu zabrzmiał głośny huk.Małe kawałeczki lustra posypały się na podłogę.Osunęłam się delikatnie po ścianie chowając głowę między kolana płakałam dalej.Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić,chciałam skończyć ze swoim życiem i zapomnieć o tych wszystkich strasznych rzeczach które miały miejsce.To nie było takie łatwe.Do łazienki wbiegli wszyscy członkowie domu.Nie zwracałam na nich uwagi,byłam tak strasznie załamana ,że podniesienie głowy stanowiło dla mnie wielki wysiłek.Poczułam wokół mojego ciała ucisk.Lekko przechylając głowę zorientowałam się, że był to Harry.
- Ej,ej kochanie... - przerwał. -wszystko będzie dobrze,zobaczysz.Jeszcze podziękujesz mi za te wszystkie słowa.
Nie odpowiedziałam mu na słowa które wypowiedział.Tkwiliśmy w uścisku przez cały czas.
Zastanawiałam się nad słowami Harr'ego ale wiedziałam że to co powiedział nie jest zgodne z prawdą.Zmierzenie się z tym ciężarem w mojej głowie jest strasznie ciężkie,ale jeszcze cięższym wyzwaniem było by tak nagle zamknąć oczy na wieki.Poczułam,że chłopak podnosi mnie do góry.Spojrzał na mnie troskliwym wzrokiem.Jego ręka powędrowała na mój policzek,przetarł łzy które przez cały czas spływały.Wtuliłam się w jego klatkę piersiową.Chwycił mnie za ramiona i odsunął od siebie. Chwycił moją rękę i poprowadził wzdłuż korytarza do naszego pokoju.Położył mnie lekko na łóżku.Leżałam na swojej prawej części ciała.Za mną czułam obecność Harrego.
Wiedziałam że użalanie się nad sobą w niczym mi nie pomoże ale wiedziałam również,że podniesienie się na równe nogi też będzie ciężkim ruchem w moim życiu.Harry objął mnie w talii i przyciągnął do siebie.Ciężko znosiłam jakikolwiek dotyk,ale nie chciałam odrzucać go od siebie,to by pogorszyło bardziej sytuacje.Odwróciłam się twarzą do chłopaka.Przyglądałam mu się moimi spuchniętymi oczami.Uchyliłam pęknięte wargi i wyszeptałam
- Przepraszam. -gdy wypowiedziałam te słowo,ponownie wybuchłam płaczem.Poczułam jak brunet przyciągnął mnie bardziej do siebie.Trzymał moją głowę, przyciskając ją do swojej klatki piersiowej.
-Za nic nie przepraszaj -przerwał,przyciskając mnie do siebie bardziej - to ja Cie przepraszam,że przeze mnie musisz tak cierpieć.-Byłam pewna,że on też bardzo ciężko znosił to przeżycie.Uspokoił mnie trochę.Poczułam,że jego słowa były prawdą,tak bardzo chciałabym żeby to wszystko okazało się snem,choć wiedziałam że jest to niemożliwe.Powoli czułam że moje powieki robią się coraz bardziej ciężkie.Po nie całych piętnastu minutach wpadłam w ramiona Morfeusza.
Obudziłam się.Nie tkwiłam już w uścisku Harrego. Podniosłam się i oparłam na łokciach,przekręciłam głowę w lewą stronę i spojrzałam na zegarek.Wskazywał godzinę dziesiątą dwanaście.Stanęłam na równe nogi.Skierowałam się w stronę drzwi oraz otwarłam je.Ruszyłam wzdłuż korytarza.Nadal czułam się bardzo źle,nic mnie nie pocieszało.Myśl,że mojego chłopaka nie ma przy mnie,dobijała mnie bardziej.Nikt nie powiedział,że życie jest łatwe.Maszerowałam dalej przez korytarz.Zobaczyłam,że drzwi od pokoju Anastasii są uchylone,lekko je pchnęłam do przodu tak aby bardziej się otwarły.Spojrzałam do pokoju.Na dużym łóżku leżała moja drobna przyjaciółka.Przyglądałam jej się bardzo długo.Oczy miała zamknięte,a jej policzki ozdabiały długie rzęsy.Zawsze zazdrościłam jej wyglądu.Jest piękna i nigdy nie musiała malować rzęs.Zawsze wyglądała perfekcyjnie.Wszystkie wspomnienia zaczęły wracać.Wycofałam się do tyłu i zamknęłam za sobą drzwi.Ruszyłam w stronę schodów.Moją stopy stopniowo kierowały się w dół.Usiadłam na ostatnim ze schodów,na przeciwko mnie wisiało lustro.W odbiciu widziałam siebie.Straszną mnie.Momentalnie nabrały mi się do oczu łzy.Skuliłam kolana do brody,schowałam głowę i zaczęłam cicho szlochać.W głowię zadawałam sobie przez cały czas pytanie "dlaczego ja?".Ale nie znałam na nie odpowiedzi.
Poczułam delikatny dotyk. Nie byłam w stanie podnieść się,by zobaczyć kto dotyka mojego ramienia.
- Już spokojnie. - Usłyszałam cichy głos.
Znałam go doskonale. Od razu go poznałam. Cienki głosik należał do Ashley. Przyjaciółka usiadła obok mnie i zaczęła mnie przytulać.
- Dziękuję. - Podniosłam delikatnie głowę i przez zamazany obraz popatrzyłam na przyjaciółkę.
- Przestań już płakać. - Uśmiechnęła się do mnie i otarła moje łzy. - Nie marnuj życia na ryczenie. - Uśmiechnęła się,po czym wstała i podała mi rękę.
Podałam jej dłoń i zostałam pociągnięta do góry. Otarłam tusz z policzka i poszłam do salonu,gdzie - jak zwykle - wszyscy już siedzieli. Każdy patrzył na mnie jak na debilkę. Zignorowałam ich wzroki,wiedząc,że to tylko moje złudzenie.
- Jak tam się trzymasz księżniczko? - Powiedział do mnie Justin. Patrzył na mnie spokojnym i smutnym wzrokiem.
Niezwykle się zdziwiłam. Nigdy nikt prócz Harrego tak do mnie nie powiedział.
- Trochę lepiej. - Uśmiechnęłam się sztucznie. - Już w porządku.
- Cieszę się. - Powiedział Justin i odwrócił wzrok w stronę swojego kolegi.
Puścił oczko do Louisa,który od razu to odwzajemnił. Nie miałam zielonego pojęcia o co chodzi,jednak wolałam nie wtrącać się w ich prywatne sprawy.
Popatrzyłam się na Ash,która stała obok mnie,trzymając moją dłoń.
- O co chodzi? - Spytała cicho koleżanka,która jak zwykle musiała się wtrącić.
- Tak się składa kochanie.. - Urwał Louis,który podszedł do nas powolnym krokiem. - Mamy wspaniały pomysł. - Zrobił zalotną minę do Ashley.
- Co kombinujesz? - Spytała,lekko przerażona.
- Pomożesz nam w sprawie Cristine. - Przerwał,patrząc się na jej  reakcję.
Gdy usłyszałam jej imię,oblała mnie zimnego potu ,wpatrywałam się w mówiącego chłopaka bardzo uważnie,słuchając co ona ma z tym wszystkim wspólnego.
Ash usiadła na kanapie,oczekując wyjaśnienia.Popatrzyła ciekawskim wzrokiem na chłopaka.
- Zaprzyjaźnisz się z nią. - Chłopak powiedział,jakby chciał już mieć to za sobą.
Co mu wpadło do głowy.To był pomysł ,który nie powinien ujrzeć światła dziennego.
- Chyba ci na mózg padło! - Dziewczyna nerwowo wstała i krzyknęła. - Chcesz mnie wciągać w to gówno?!
- Daj mi wyjaśnić. - Urwał. - Udasz,że jesteście dobrymi koleżankami. My zawsze będziemy blisko ciebie,ale tak,że Cristine nie zauważy nas. Będziemy zawsze w kontakcie. Będziesz bezpieczna. Nie dam cię skrzywdzić. - Powiedział spokojnie.
Dziewczyna w odpowiedzi,skuliła głowę ku dołu.
- To może być dobry pomysł. - Urwała Annie,patrząc na Ash. - Tylko powiedzcie mi,czemu ma to służyć? Po co do tego wracać? - Popatrzyłam na Harrego. On nie odpowiadał przez chwilę.
- To będzie jeszcze do wyjaśnienia. Mam pewne obawy,powiem ci jak to wszystko się potwierdzi.
Skinęłam głową,na znak,że rozumiem.

***Oczami Harrego***
Dostałem zaproszenie na mojego iphone,bym spotkał się z Cristine,o godzinie 16:00 przy ślepym zaułku.
Postanowiłem wykorzystać to i wyjaśnić sobie z nią sprawy sprzed kilku długich lat. Nie chciałem,żeby ktokolwiek wiedział,że idę się spotkać właśnie z nią.
- Muszę iść do sklepu. - Powiedziałem nie pewnie,patrząc na dziewczyny. - Skończyły nam się jajka.
- ale.. - urwała Annie. - Jajka mamy. - Powiedziała.
- Skończyły się,uwierz mi. - Podniosłem lekko ton.
Annie nie odezwała się,wtapiając się w miękką poduszkę,która leżała pod jej głową.
Była godzina wpół do szesnastej. Chwyciłem skórzaną kurtkę,która wisiała na wieszaku. Zarzuciłem ją na ramiona i trzasnąłem drzwiami od domu. Poczułem chłodne powietrze na mojej twarzy. Wziąłem głęboki oddech i zacząłem kierować się powoli w stronę uliczki,gdzie umówiłem się z blondynką. Nie spieszyłem się,stawiałem krok za krokiem. Gdy doszedłem do zakrętu,przy umówionym miejscu,zauważyłem ,że dziewczyna już na mnie czeka. Stanąłem na przeciwko niej,zostawiając bezpieczną przestrzeń między nami. Chwilę przyglądałem się jej delikatnej i bladej twarzy. Wyglądała dokładnie tak samo jak pięć lat temu. Gdy poszła za kraty,kiedy w tym czasie ratowaliśmy sobie tyłki.
- Chyba mamy sobie coś do wyjaśnienia. - Rzuciłem,krzyżując ręce na piersi.
- Owszem. - Powiedziała i otworzyła torebkę.
Przyglądałem się bacznie,patrząc co chce zrobić.
- Chyba chodzi ci o to. - Wyciągnęła z torebki czarną kasetę wideo.
- Sprytna jesteś. - Uśmiechnąłem się sztucznie. - Tak jak ostatnio.
- Nie które rzeczy się nie zmieniają. - Pokazała swoje białe i proste zęby.
- Teraz mi to oddaj. - Wyciągnąłem dłoń w jej stronę.
- Niestety w życiu nie ma tak łatwo. - schowała kasetę. - Coś za coś.
- Co zamierzasz. - Spojrzałem się krzywo.
- Będziesz na każde moje zawołanie. - Podeszła do mnie. - Rozumiesz? - Pochwaliła się nade mną. - Na każde. - Wyszeptała,kładąc swój wskazujący palec na moich wargach.
- Inaczej.. - Urwała i pokazała na taśmę - to zobaczą szanowni panowie policjanci.
Nie odezwałem się. Kopiąc kamień,który leżał obok mojego buta,pokiwałem głową na znak,że się z nią zgadzam.
Oczywiście miałem inny plan,ale niestety ona nie znała mnie na tyle,żeby się domyślić.
- Dobry chłopiec. - Przesłała buziaka w powietrzu i zniknęła w ciemnej alejce.
Zaśmiałem się pod nosem i skierowałem się w stronę,gdzie mieszkałem.
Dawałem wrażenie,jakbym był nieobecny na tym świecie.Myśli pochłonęły mnie tak bardzo,że nawet nie zorientowałem się,kiedy stanąłem przed drzwiami domu,w którym mieszkałem.
Zdjąłem buty i po cichu usiadłem na kanapie,gdzie siedzieli moi koledzy.Porozumieliśmy się wzrokiem i od razu zrozumieli,że nie mam nastroju do rozmów i dali mi chwilę czasu.Mam nadzieje ,że tym razem nikomu krzywda się nie stanie.

***Oczami Anastasii***

Nie wiedziałam o co chodzi.Uważnie przglądałam się minie Harrego.Widziałam,że nad czymś intensywnie myśli,więc wolałam mu nie przeszkadzać.Spojrzałam na Ashley,która siedziała na wysokim krześle,czekając na to,co nasz kolega ma do powiedzenia.
- Dobra. - Harry nagle wstał,stawiając małe kroki w moją stronę.
- Hmm? - Wymruczałam pytająco.
- Więc tak. - Urwał. - Zmienimy cię w zupełnie inną osobę,Ash. - Spojrzał na moją przyjaciółkę. - Wpadniesz na nią "przypadkiem" w kawiarni i zakumplujecie się.Następnie zabierzesz jej kasetę z nagraniem.
Po tych słowach uchichł. Zrobiłam w jego stronę minę w stylu "mów dalej".
- Ale o taśmie opowiem później. - Dokończył.
Nie odpowiedziałam.Czekałam na kolejne ruchy.
- Ale zaraz. - Ashley nerwowo wstała z krzesła. - Dlaczego akurat ja? - Spytała,patrząc na chłopaka.
- Z tego co już każdy wie. - Uśmiechnął się. - Chodziłaś do szkoły aktorskiej,nim rzuciłaś naukę. - Spojrzał,jakby to było najbardziej oczywiste na świecie.
- Racja. - Powiedziała cicho Ash.
- Zgodzisz się ją pomalować? - Brunet podszedł do mnie i zapytał się mnie z uśmiechem na twarzy.
- Jasne. - Mruknęłam i stanęłam na równe nogi.
Od razu poszłam po swoje kosmetyki.Miałam ich mnóstwo.Nie ukrywam,że w makijażu jestem świetna. Z dolnej szuflady wyjęłam zestaw cieni,pędzelków,szminek i innych różnych mazideł.Znalazłam również perukę z prawdziwych włosów.Zabrałam cały zestaw i zbiegłam na dół.Kazałam koleżance znów usiąść na krzesło i zamknąć oczy.Chwyciłam do dłoni pędzelek i zwinnym ruchem ręki,zaczęłam malować jej twarz.Optycznie powiększyłam jej oczy i usta,zrobiłam jej bledszą twarz niż w rzeczywistości ma,oraz włożyłam jej jasno błękitne soczewki do oczu.Na końcu spięłam jej długie włosy w kitkę i schowałam pod jej nową fryzurę.
Od tej chwili to już nie była Ahley.Przed moimi oczami ukazała się Patricia.
Zmieniłam ją do nie poznania.
- Masz jeszcze czterdzieści minut. - Powiedział Harry,patrząc na zegarek,który znajdował się na jego nadgarstku.
- To znaczy? - Spytała Ash.
- To znaczy,że za czterdzieści minut Cristine zjawi się w kawiarni. - Urwał. - Już ją znam. - Uśmiechnął się,pokazując swoje piękne,białe zęby.
- Gdzie jest Annie? - Spytałam,rozglądając się po całym pokoju.
- Poszła się położyć,w trakcie gdy zmieniałaś naszą koleżankę.
- Okej.. - Urwałam niepewnie. - Więc,co z tą kasetą nie tak? - Spytałam,przypominając chłopakowi,że miał opowiedzieć nam tę tajemniczą historię.
- To było tak. - Głośno westchnął,a następnie usiadł na kanapę. - Jak wiecie,każdy z nas chodził z Cristine.Bardzo ją kochałem,najbardziej na świecie. - Przerwał. - Ale ona mnie zdradziła.Nie mogłem im tego wybaczyć,ale nie mogłem też skrzywdzić dziewczyny. - Wziął głęboki oddech.
Przyglądałam mu się,widziałam,że w jego zielonych oczach są łzy,które walczą by spłynąć po jego policzku. - Więc spotkałem się z nim w klubie.
- I co było dalej? - Po sekundzie ciszy,urwałam,nie mogąc się powstrzymać.Chłopak spojrzał na mnie i zaaczął kontynuuować. - Popychaliśmy się.Coraz mocniej i mocniej..Za nami znajdowały się strome schody.Nie widziałem ich. - Westchnął. - W pewnym momencie Cristine zaczęła wszystko nagrywać.Stwierdziła,że to świetne jak chłopcy się o nią biją. - Schował twarz w swoje dłonie. - I stało się. Popchnąłem chłopaka tak,że spadł ze stopni.Niestety koniec był tragiczny.Skręcił sobie kark i - przerwał,mówiąc coraz ciszej. - Umarł na miejscu.
Nastała krępująca cisza.
- I ona ma te nagranie? Dlaczego jej nie zniszczyliście? - Pytałam bardzo przejęta.
- Ma. Myślałem,że je zniszczyłem,ale.. - Urwał. - Okazało się,że ona ma kopię.Chce się zemścić.
- Za co? Dlaczego się mści? - Chciałam wiedzieć więcej.
Harry przytknął tylko palec do swoich warg,pokazując "nie mów już nic". Spęłniłam jego prośbę.
- A ty Ash. - Zachichotał. - Przeprazam,Patricia.Będziesz miała za zadanie podmienić te kasety. - Wręczył przyjaciółcę taśmę wideo. - Nie odtwarzaj jej,po prostu zostaw ją w zamian starej.
- Dobrze. - Odpowiedziała i poszła po torebkę.
Przyglądałam się temu wszystkiemu,myśląc czy to dobry pomysł.Nie chciałam się w to wszystko mięszać i martwiłam się o przjaciółkę,ale z drugiej strony wiedziałam,że będzie bezpieczna z Louisem i Harrym,oraz że to dla dobra Annie.
Siedziałm w ciszy i patrzyłam,jak Lou szykuje swoją dziewczynę,by wszystko wyszło perfekcyjnie.Wiedziałam,że im się uda.W tym czasie ja i Justin będziemy zajmować się Annie.
Weszłam po schodach na pierwsze piętro,gdzie był mój pokuj.Uchyliłam lekko drzi i cicho do niego weszłam,chcąc poszukać jakiegoś dobrego filmu,w razie gdyby nam się nudziło.Na szafie miałm przyklejone mnóstwo zdjęć,z czasów kiedy chodziłyśmy jeszcze do szkoły.Obejrzałam je dokładnie i w tedy zrozumiałam,że nasze życie diametralnie się zmieniło.Nigdy już nie będzie takie samo.Przytuliłam zdjęcie z naszej szkolej imprezy i uroniłam kilka łez.Tęskniłam za starym,szarym i nudnym życiem.Było piękne.W nowym ciągle się coś działo.
Moje myśli przerwało skrzypienie podłogi.Wstałam,otarłam łzy i zobczyłam w drzwiach Annie.
- Jesteś bardzo potargana. - Uśmiechnęłam się
- Tak,spałam. - Odwzajemniła uśmiech
- Poczekaj. - Zaśmiałam się.Zaczęłam czesać jej włosy palcami.
- Płakałaś. - Powiedziała Annie,przyglądając się mojej twarzy.
Nie odpowiedziałam.Zdjęłam z nadgarstka gumkę do włosów i związałam jej włosy w kitkę.
- Gotowe,teraz jesteś piękniejsza. - Powiedziałam,zmieniając temat.Odeszłam trochę i przyjrzałam się dziewczynie. - Wspaniale. - Puściłam do niej oczko.
- Co się stało? - Przyjaciółka nie dawała za wygraną.
- Nie ważne,głupie wspomnienia. - Urwałam.
- Rzumiem. - Annie podeszła do mnie i przytuliła mnie najmocniej jak potrafiła. - Oni już wyszli,trzymajmy kciuki.
- Trzymam je od rana. - Uśmiechnęłam się i uwolniłam z uścisku.
- Idę wziąść prysznic,przyjdę później na dół. - Powiedziała Annie i zniknęła w drzwiach.
Powolnym krokiem zeszłam do salonu,gdzie siedział mój chłopak.Usiadła obok niego i pocałowałam go w policzek.Od razu odwzajemnił pocałunek.Posadził mnie na swoje kolana i mocno przytulił.Tkwiliśmy w uścisku przez dłuższy czas.

***Oczami Ashley***

Szybko wsiedzliśmy do czarnego samochodu Louisa.Usiadłam na tylnym siedzeniu i szybko zapięłam pasy.
- Trzymaj. - Wyciągnął do mnie rękę Louis,podając mi małą słuchawkę. - Będziesz z nami w kontakcie.
Włożyłam ją do ucha i sprawdziłam czy dobrze słyszę.
Po chwili dojechaliśmy do małej kawiarenki.Już przez szybę zobaczyłam,że przy stoliku siedzi dziewczyna ze znajomą twarzą.Tak.To była Cristine.
- Idź. My będziemy w pobliżu. - Popchnął mnie lekko Louis,zachęcając do przejścia przez drzwi.
W końcu przeszłam przez nie i podeszłam do barku.
- Poproszę małą latte. - Położyłam pięć dolarów na ladę,rozdglądając się dookoła.
Zauważyłam,że dziewczyna wstała.Śledziłam ją wzrokiem.Stanęła obok mnie,biorąc saszetkę z cukrem.
Odebrałam zamówienie,kierując się w stronę stolika.Zauważyłam,że dziewczyna już tam zajęła miejsce.
- Witaj,mogę się dosiąść? - Spytałam,wyciągając dłoń.Patrzyła na mnie,strasznie uważnie,tak jakby chciała coś wyczytać z mojej twarzy,rozejrzała się dookoła pomieszczenia.
-Jasne,-przerwała sztucznie się uśmiechając.- Kim jesteś? - spytała nie przyjemnym tonem.
Nie miałam żadnego planu w głowie, po prostu szłam na kompromis,wszystkie zdania które wypowiedziałam były grane.
- Patricia.A zdradzisz mi swoje imię? -spytałam,z uśmiechem na twarzy.Przyglądała mi się strasznym wzrokiem,przeraża mnie jej osoba.Dziwiłam się sobie,że jeszcze stamtąd nie wyszłam.W mojej głowie było tak dużo myśli,że nie mogłam się skupić na moim "graniu".
- Cristine,miło mi cię poznać. - powiedziała szczerze się uśmiechając.Wyciągnęła rękę w moją stronę.Chwyciłam jej dłoń ,lekko ją ściskając.Zabierając rękę wylała kawę.Cała jej powierzchnia rozprzestrzeniła się na moją koszulkę.Zaproponowała mi,że pojadę z nią do domu ,abym mogła się przebrać.Przez tą chwilę kobieta zaufała mi tak szybko,że wiedziałam,że wszystko uda się zgodnie z planem.
Siedziałam u niej w domu na kanapie czekając, aż przyniesie mi koszulkę, którą będę mogła założyć.Przeszła próg drzwi,w jednej ręce trzymając koszulkę,a w drugiej wódkę.Nalała zawartość z butelki do szklanek, które wyjęła za kredensu.Ona strasznie dużo wypiła.Udawałam,że piję tak aby myślała,że jestem pijana.Cristine nie wiedziała co się z nią dzieje,zaczęła mi się żalić,aż powiedziała to co ja chciałam usłyszeć.Opowiedziała mi wszystko na nagraniu i zaproponowała obejrzenie go.Od razu się zgodziłam,tak jak w naszym planie.
Blondynka wstała i włożyła kasetę do urządzenia.Na telewizorze ukazał mi się czarno biały film.Od razu poznałam Harrego,który wyglądał na bardzo młodego.Tak jak opowiadał,szarpał się z chłopakiem mniej więcej jego wzrostu.Na końcu piętnasto minutowego filmu,chłopak zginął.Widok był przerażający.
- Musiałam ci to pokazać. - Wybełkotała dziewczyna.
- Rozumiem. - Uśmiechnęłam się sztucznie.
- Idę po więcej wódki. - Dziewczyna powoli wstała.
Po cichu podbiegłam do telewizora i schowałam kasetę do torby a w zamian zostawiłam taką samą,ale z innym materiałem.
Gdy dziewczyna wróciła,szybko zaczęłam poprawiać włosy i uśmiechać się nerwowo.
- Muszę już lecieć. - Spojrzałam na nią. - Pa. - Dałam jej lekkiego buziaka w policzek i uciekłam w stronę drzwi.
Nim wyszłam,usłyszałam głos włączanego telewizora.Stanęłam bliżej,chcąc zobaczyć jej reakcję.
Na ekranie zamiast brutalnego filmiku,pokazała się twarz Harrego.

" Jednak nie jesteś taka mądra,jak myślałem.Nie ufaj tak szybko ludziom,słoneczko."

Po tych słowach,film się urwał.
- Dorwę cię. - Usłyszałam krzyk dziewczyny.
Cristine wstała i zaczęła wywracać wszystkie krzesła,jakie wpadły jej w drogę.Nagle wykopała drzwi za którymi stałam.
- Zabiję cię. - Powiedziała,głośno dysząc. Zaczęła biec w moją stronę.Szybko otworzyłam wyjściowe drzwi i pobiegłam do samochodu Louisa,który stał już pod jej domem.Lou nerwowo wcisnął gaz i odjechał z prędkością światła.Gdy spojrzałam za tylną szybę,ujrzałam jak dziewczyna próbuje dogonić nasz samochód.Niestety na marne.

____________________________________________________________________
MAM DO WAS PROŚBY :)
1.WSZYSCY KTÓRZY CZYTAJĄ,MAJĄ TWITTER'A PODAJĄ SWOJE NICKI ABYM MOGŁA WAS POWIADAMIAĆ,JAK ZJAWI SIĘ NOWY ROZDZIAŁ,ALBO JAKIEŚ INNE PIEDROŁY.
2.MACIE BLOGI TO DODAJCIE TEN DO OBSERWUJĄCYCH
3.JAK CZYTASZ TO PROSZĘ SKOMENTUJ :)


8 komentarzy:

  1. ;foilgrhukrljgore

    OdpowiedzUsuń
  2. Naiaishabaozuuxushevjai genialne <3
    Awwww ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspanialy akldhfg

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny kocham to ff
    @Faza_Bo_Hazza

    OdpowiedzUsuń
  5. Na prawdę świetnie piszesz kiedy kolejny ?<33

    OdpowiedzUsuń
  6. moje ulubione ff <33

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na następny :)
    @maooho

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzisiaj niedziela <3
    CZEKAM !
    NIE MOGĘ SIĘ DO CZEKAĆ ;*

    OdpowiedzUsuń